Dwadzieścia rodzin objętych bezpośrednią pomocą, niemal czterdzieści odwiedzonych wcześniej przez wolontariuszy i kilka miesięcy intensywnej pracy zakończonej Weekendem Cudów. Tak w liczbach można podsumować tegoroczną edycję Szlachetnej Paczki w rejonie Kozienic. W rzeczywistości za tymi danymi kryją się historie ludzi, ogromne zaangażowanie wolontariuszy oraz emocje, które wybrzmiały podczas oficjalnego podsumowania akcji.
– To jest dla nas ogromna radość, że po raz kolejny mogliśmy pomóc. Praca od września była niezwykle ciężka i angażująca, ale udało się – mówiła liderka rejonu, dziękując wszystkim, którzy wsparli tegoroczną edycję projektu.

Podczas wydarzenia wielokrotnie podkreślano, że Szlachetna Paczka to znacznie więcej niż przekazanie materialnej pomocy. – Nie przygotowywaliście paczek dlatego, że mieliście nadmiar czasu czy środków. Robiliście to kosztem własnych spraw, planów i obowiązków – podkreślano w jednym z wystąpień skierowanych do wolontariuszy i darczyńców.

Ważnym elementem spotkania były refleksje nad zjawiskiem ubóstwa, samotności i wykluczenia. – To są ciche trzęsienia ziemi ludzkich serc. Lata niewidocznej walki, upokorzeń i zmagania się z systemem – mówił jeden z mówców, wskazując, że rolą Szlachetnej Paczki jest dostrzeganie tego, co na co dzień pozostaje niewidzialne.

– Wy nie tylko przynosicie wsparcie materialne. Wy wykrywacie te ciche trzęsienia ziemi. Widzicie człowieka, a nie przypisane mu miejsce – zaznaczono, podkreślając, że pomoc nie jest jałmużną, lecz przywracaniem godności, szacunku i nadziei.
W trakcie wydarzenia dziękowano również osobom, które na co dzień pozostają w cieniu organizacyjnych sukcesów. Szczególne brawa otrzymał Mateusz Mikulski – pracownik Urzędu Miejskiego i wieloletni wolontariusz Szlachetnej Paczki – określony jako jedna z „niewidocznych osób”, bez których cała akcja nie mogłaby się odbyć.

Oficjalnie odczytano także list podziękowań skierowany do Sylwii Kuczyńskiej, liderki rejonu Kozienice. – Dzięki Waszej pracy i poświęceniu udało się odmienić życie wielu rodzin i przywrócić im wiarę w ludzką dobroć – podkreślano, zwracając uwagę, że niemal 30 wolontariuszy poświęciło coś, czego nie da się kupić – swój czas.
Na zakończenie nie brakowało życzeń, by dobro okazane innym wróciło do wolontariuszy i darczyńców. – Miłość już okazaliście drugiemu człowiekowi – usłyszeli uczestnicy spotkania.




















































