Dzisiaj jest czwartek, 15 listopada 2018 r., 319 dzień roku
0
0
0
WIADOMOŚCI | SPORT | OGŁOSZENIA | BAZA FIRM | BLOGI | KULTURA | WIDEO | ZAKUPY | GALERIA ZDJĘĆ | PRZETARGI
Fabryka Domów Bogucin
Historia Elektrowni Kozienice, czyli Pierwsze Lata w Puszczy odc 2.
Dodał: KamZap, 24-10-2018 10:57, odsłon: 1633

W tym roku obchodzimy 50 rocznicę Elektrowni Kozienice. Publikowaliśmy już z tej okazji historię przedsiębiorstwa opracowaną przez dr Sebastiana Piątkowskiego, teraz publikujemy obszerną część wspomnień inżyniera Zdzisława Krawczyka, pierwszego kierownika budowy. Związane są one z budową Elektrowni Kozienice w latach 1968 – 1973.

W drogę na plac budowy elektrowni wyjechaliśmy z Warszawy prywatnym samochodem pana Piotra Hugues. Był to trabant zwany popularnie „mydelniczką”. Przejazd ten na zawsze zostanie mi w pamięci. Z centrum stolicy przez Wilanów do Góry Kalwarii droga była w miarę znośna. W połowie drogi z Góry Kalwarii do Warki musieliśmy skręcić w kierunku miejscowości Ryczywół do Kozienic. Droga ta przerosła moje najśmielsze wyobrażenia. Jeździłem w młodości na rowerze, jako harcerz po drogach bitych, polnych, leśnych i wszystkie te drogi w porównaniu do tej, którą przyszło nam jechać były autostradami.(…) W końcu udało nam się dojechać do miejscowości Świerże Górne, gdzie był zlokalizowany plac budowy elektrowni. Z ułożonej przez Żydów za czasów okupacji drogi skręciliśmy w leśny dukt piaszczysty, aby dojechać do centrum tej miejscowości. Z radością stwierdziliśmy fakt, że trabant przetrzymał trudy tej podróży, okazało się, że Niemcy nawet z bakelitu potrafią wykonać pojazd drogowy.

 

Pytaliśmy miejscowych gospodarzy o miejsce lokalizacji przyszłej elektrowni, ku naszemu zdziwieniu nikt nie potrafił nam wskazać tego miejsca w lesie. W końcu postanowiliśmy zasięgnąć informacji u wszystko wiedzącego o parafii księdza proboszcza. Okazało się, że dokonaliśmy dobrego wyboru. Młody energiczny proboszcz ksiądz Adam Socha był doskonale zorientowany przez geodetów gdzie powstanie największa w Polsce „fabryka” prądu. Najpierw zaprosił nas na dobry obiad, na deser poczęstował „grzańcem” (spirytus z czekoladą i innymi dodatkami), który mocą rażenia zbliżony był do góralskiej herbaty. Po tak znakomitym przyjęciu zdjął z siebie sutannę i w sportowym stroju poprowadził nas przez leśny młodnik na plac budowy. Przeszliśmy przez zlokalizowany w lesie ośrodek campingowy radomskiego „Radoskóru” za którym na wysokim brzegu Wisły oczom ukazała się wielka przestrzeń świeżo wyciętego lasu. Drwale, aby zbytnio się nie męczyć przez nachylanie, wycinali drzewa na wysokości ludzkich kolan, wycinka tego lasu robiła przygnębiające wrażenie. Między kikutami powalonych sosen leżała jeszcze znaczna część suchych gałęzi. Ksiądz poinformował nas, że w sprawie wywiezienia gałęzi musimy rozmawiać z leśniczym Płachtą, a karczowanie będziemy musieli wykonać sami z uwagi na znajdującą się w ziemi amunicję i niewybuchy po forsowaniu Wisły przez Rosjan. W tej sytuacji nie pozostawało nic innego jak przedstawić moją osobę leśniczemu, jako szefa budowy, aby nie potraktował mnie jak samozwańca. Ksiądz przez telefon poprosił do siebie pana Płachtę, któremu zostałem przedstawiony przez pana Piotra i na tym zakończyło się tego dnia nasze działanie w Świerżach Górnych. Musieliśmy jeszcze dotrzeć do Kozienic, aby zobaczyć miejsce mojego przyszłego zakwaterowania.

 

 

„Trzeci świat”

 

Po wjeździe do miasta byliśmy zgodni w ocenie tej miejscowości, był to trzeci świat w naszym kraju. Ulice poza dwoma „głównymi” Warszawską i Radomską to leśne piaszczyste dukty. Widać było kilka piętrowych budynków, ale większość zabudowań stanowiły pożydowskie zaniedbane parterowe domki. Przy ulicy Warszawskiej stały dwa piętrowe budynki, w jednym z nich mieściła się szkoła w drugim na piętrze restauracja pod nazwą Giewont. Zastanawialiśmy się, kto w tym mieście wpadł na pomysł, aby nazwać tak nieciekawą restaurację imieniem najładniejszej góry Tatr. Musiał to być wielki miłośnik tatrzańskich szczytów. Mnie w Warszawie powiedziano, że mam zamieszkać przy ulicy Nowy Świat u państwa Krzątałów. Bez większego kłopotu znaleźliśmy ulicę, która chyba dla ironii nosiła tę nazwę. Przy piaszczystej nawierzchni drogi stało w rzędzie kilka parterowych domów, wśród których piętrowa willa z czerwonej cegły państwa, u których miałem kwaterować. Gospodarze domu byli uprzejmi, po przedstawieniu się pokazali nam na piętrze obszerny pokój z wielkim tarasem, który przeznaczyli do mojej dyspozycji. Pokój był urządzony, zrobił na nas dobre wrażenie. Wizyta była krótka, bo dzień pełen wrażeń zaczynał się powoli kończyć. Piotr zdecydował się wracać do Warszawy przez Radom, aby w całości dowieź do stolicy swoją „mydelniczkę”, mnie po drodze wysadził na dworcu kolejowym w Radomiu. Wracałem do Krakowa pociągiem. W domu musiałem godzinami opowiadać o wrażeniach, których doznałem w czasie tej „egzotycznej” dla mnie wizyty. W niedzielę w Zakopanem u rodziców pytałem ojca o jego wrażenia z pobytu w tym mieście jak leżał tam ranny w szpitalu wojskowym. W ocenie tego zaszytego w puszczy miasta byliśmy zgodni, z tym, że ojciec pamiętał w większości mieszkających tam Żydów a ja widziałem jedynie rozpadające się ich domy.

 

Po relaksie w rodzinnym mieście z widokiem na piękną górę Giewont, która w żadnym stopniu nie kojarzyła się z wyglądem kozienickiej restauracji z tą samą nazwą, nabrałem więcej optymizmu do wykonania zadań stojących przede mną. Żona bez entuzjazmu pakowała niezbędne rzeczy na to „wygnanie” do puszczy. Jadąc tym razem własnym samochodem do Kozienic układałem sobie plan działania na najbliższe dni.

 

Dedykuję te wspomnienia pamięci o wspaniałych ludziach, którzy w budowę tej elektrowni włożyli największy trud. Szczególne zasługi wnieśli: Adam Biały, Tadeusz Rubaszowski, Józef Zieliński i wielu innych.

Skontaktuj się z autorem tekstu: KamZap
Facebook
Google
Wykop
Zgłoś
Wyślij
Drukuj
Komentowanie dozwolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników portalu.
AKTUALNOŚCI
WSZYSTKIE +
Fot. KDK
W środę 14 listopada w Centrum Kulturalno-Artystycznym odbyło się kolejne spotkanie Uniwersytetu Trzecieg...
kadr z filmu
W tym tygodniu w Kinie KDK zobaczymy trzy filmy w tym premierę ogólnopolską „Fantastyczne zw...
Fot. UG Głowaczów
Razem z całym krajem setną rocznicę odzyskania niepodległości świętowała gmina Głowaczów. Ró...
Fot. Stanisław Błażyński
11 listopada w gminie Gniewoszów miały miejsce oficjalne obchody setnej rocznicy odzyskania przez ...

Kronika
Zobacz więcej

KONTO UŻYTKOWNIKA
WIĘCEJ +

Login:

Hasło:



Ostatnie komentarze
Zobacz więcej
Gmina Kozienice
Zobacz więcej
Powiat Kozienicki
Zobacz więcej
Garbatka-Letnisko
Zobacz więcej
MCSW
Zobacz więcej
WszystkoBlisko - sklep internetowy
PRZEJDŹ DO GALERII +
NA GÓRĘ STRONY +
Nasze serwisy:
Kategorie:
Informacje:
Reklama:
Gazeta Kozienice24 to niezależne media elektroniczne w Kozienicach - jako jedyni całodobowo informujemy o wydarzeniach w mieście i regionie. Dzięki rzetelności i szybkości w przekazywaniu informacji oraz przynależności do grupy medialnej każdego dnia odwiedza nas wiele tysięcy czytelników.

Kontakt z działem reklamy:
E-mail: reklama@arpass.pl lub tel: 500-304-413
facebook