Dzisiaj jest wtorek, 18 września 2018 r., 261 dzień roku
0
0
0
WIADOMOŚCI | SPORT | OGŁOSZENIA | BAZA FIRM | BLOGI | KULTURA | WIDEO | ZAKUPY | GALERIA ZDJĘĆ | PRZETARGI
Asaj
(Rozmowa) Wczoraj Krzysztof Figat przestał być prezesem Enei Wytwarzanie. W rozmowie z naszą redakcją podsumował swoją kadencję
Dodał: KamZap, 11-05-2018 15:53, odsłon: 1635
Krzysztof Figat za jeden ze swoich największych sukcesów uważa zakończenie prac nad budową bloku B11 w Elektrowni Kozienice. Fot. Kozienice24
Krzysztof Figat za jeden ze swoich największych sukcesów uważa zakończenie prac nad budową bloku B11 w Elektrowni Kozienice. Fot. Kozienice24

Krzysztof Figat piastował stanowisko prezesa Enei Wytwarzanie od 17 października 2016 roku. To w czasie jego kadencji zakończyły się prace nad budową bloku B11 Elektrowni Kozienice. 26 kwietnia został powołany na prezesa zarządu Polimexu-Mostostal. W czwartek, 10 maja minął jego ostatni dzień na starym stanowisku. W rozmowie dla Kozienice24 opowiada co jeszcze udało mu się osiągnąć przez półtora roku, czego nie zdążył zrobić, a także jakie są jego plany na przyszłość.

Jak podsumował by Pan czas spędzony na stanowisku prezesa Enei Wytwarzanie?

Krzysztof Figat: W Enei Wytwarzanie pracowałem od października 2016 roku, minęło zatem półtora roku od początku mojej kadencji na stanowisku prezesa zarządu. To zarazem krótki i długi okres. Jeśli chodzi o życie człowieka jest to niedużo, ale w życiu elektrowni wygląda to inaczej, ponieważ tu się mnóstwo rzeczy dzieje, na co dzień jest wiele spraw, problemów, przyjemnych i nieprzyjemnych rzeczy. To duża firma, która zatrudnia 2300 osób i spotykamy się w niej zarówno z problemami technicznymi, jak i typowo ludzkimi. To miejsce, w którym naprawdę jest co robić.

Najważniejszym sukcesem tej kadencji było z pewnością przyjęcie do eksploatacji Bloku 11 Elektrowni Kozienice, co odbyło się bez większego konfliktu i problemów z konsorcjum, które mogłoby zatrzymać budowę. Był to nasz wspólny sukces i z tego jesteśmy dumni. Było to bardzo ważne dla tej elektrowni, ponieważ przedłużyło jej żywotność o około 30 lat. Musimy zdawać sobie sprawę, że elektrownia powstała 50 lat temu i około 2030 roku należałoby się zastanowić, czy w dalszym ciągu eksploatować bloki 200 megawat. Dzięki nowemu blokowi wiemy, że w tej lokalizacji energia elektryczna będzie dalej produkowana. Myślę, że problemy przy budowie tego bloku były jednym z powodów, dla których tu przyszedłem. Moim zadaniem było zakończenie prac nad B11 w sposób bezpieczny. Już dziś mamy z niego pożytek, a jego praca w dalszym ciągu jest udoskonalana.

 

W ramach spółki mamy jeszcze inne projekty rozwojowe, takie jak: budowa bloku gazowo-parowego koło Bogdanki, gdzie paliwem będzie zgazowany węgiel. Jest to projekt bardzo ambitny i pionierski, którego się podjęliśmy i który w ciągu kilku lat powinien zakończyć się sukcesem.

Dlatego bardzo ważne jest, byśmy prowadzili i wspierali naszą spółkę celową oraz posuwali się do przodu z rzetelnym przygotowaniem analiz inwestycyjnych we wspomniany już blok na zgazowany węgiel. W ostatnim czasie nie żyliśmy więc tylko nowym blokiem w Elektrowni Kozienice, ale i rozwojem na innych płaszczyznach naszej działalności.

 

Do porażek możemy zaliczyć to, co wydarzyło się w Radomiu. Chcieliśmy rozszerzyć naszą działalność i wesprzeć Radom w modernizacji, rozbudowie, czy rozwoju RADPEC-u, lecz niestety zabrakło tutaj dobrej woli prezydenta miasta.

 

Jestem zadowolony z kontaktu z ludźmi. Spotkałem się z dobrym przyjęciem z ich strony. Związkowcy na terenie tego zakładu są osobami wymagającymi, jeśli chodzi o pracodawcę, jednak wymagania idą w parze z kompetencjami. Są trudnym, ale odpowiedzialnym partnerem i z tego miejsca chciałbym im bardzo podziękować za współpracę.

Co należało do największych wyzwań z jakimi spotkał się Pan w czasie swojej kadencji?

 

Kiedy tylko pojawiłem się w tym zakładzie musieliśmy zmitygować zagrożenia na budowie bloku B11, które mogły skutkować istotnym opóźnieniem w harmonogramie realizacji tej kluczowej inwestycji dla Enei Wytwarzanie i bezpieczeństwa energetycznego Polski. Było to bardzo trudne z technicznego i prawnego punktu widzenia. Również bardzo wymagające było samo przyjęcie bloku do eksploatacji w grudniu 2017 roku, które wymagało dużego zaangażowania wszystkich stron. Od grudnia, aż do obecnego, planowanego postoju pracował praktycznie bez awaryjnych odstawień, a usterki są na bieżąco usuwane przez wykonawcę. Myślę, że do następnego, planowanego postoju w 2019 roku ten blok będzie mógł bezpiecznie popracować.

 

Ponadto dla mnie osobiście wyzwaniem były coroczne, twarde negocjacje płacowe ze związkami zawodowymi, co jest istotne zarówno dla pracowników, jak i dla pracodawcy. Jest to kwestia wyważenia oczekiwań związków zawodowych i możliwości zakładu pracy. To rozmowy, które trwały tygodniami, w czasie których spotykaliśmy się wielokrotnie. Dwa razy udało nam się dojść do porozumienia, spieraliśmy się, ale finał tego był dla nas wszystkich szczęśliwy. Czasami to pracodawca był mniej zadowolony, czasami pracownicy, ale chyba o to chodzi, żeby zawsze osiągać kompromis.


Co miał Pan w planach jeszcze zrealizować, a teraz już nie będzie miał takiej możliwości. Jakie priorytety będą przyświecały Pana następcy na tym stanowisku?

 

Jesteśmy w trakcie budowy instalacji odazotowania spalin w bloku 9 i 10. Blok 10 został już w tę instalację wyposażony i uruchomiono ją pod koniec kwietnia, a na bloku 9 trwają prace związane z tą inwestycją. Również w trakcie tych prac zdarzają się trudne momenty i jest to bardzo istotne, żeby zakończyć je z sukcesem.

 

Ponadto w dalszym ciągu mamy projekty, które poprawiają pracę elektrowni. Mimo, że ma ona 50 lat, zarówno motywujemy naszych pracowników, ale też sami szukamy dróg i możliwości poprawy efektywności, gdyż tylko najlepsi dadzą sobie radę na rynku, biorąc pod uwagę dużą presję Unii Europejskiej na dekarbonizację gospodarki. Można tu wspomnieć chociażby drożejące uprawnienia do emisji dwutlenku węgla. Nie chciałbym w tym momencie dyskutować z polityką Komisji Europejskiej, z którą nie zawsze się zgadzam, ale musimy się do tego dostosować i tak eksploatować nasze urządzenia, żeby były one maksymalnie efektywne. Przed nami, Elektrownią Połaniec oraz spółką tradingową stoi wyzwanie w związku z wejściem w aukcje na rynek mocy - to potencjalnie może znacząco zwiększyć nasze przychody oraz rentowność wytwarzania energii.

 

Z najbliższych wyzwań możemy wymienić: terminowe dostawy węgla, z którymi jest problem ze względu na remont linii kolejowej nr 7 z Warszawy do Lublina. Wyzwań zresztą jest wiele, a pracy tutaj bardzo dużo, chociażby z uwagi na to, jak duży jest to obiekt, ile osób zatrudnia i na jaką skalę pracuje.

 

Jak będzie Pan wspominał czas spędzony w Kozienicach?

 

Już od studiów chciałem pracować w elektrowni, kończyłem kierunek – wytwarzanie energii elektrycznej oraz cieplnej i to było moje studenckie marzenie. Pisałem pracę magisterską z wytwarzania energii elektrycznej z aspektem ekonomicznym i była to dla mnie wielka satysfakcja, że mogłem pracować w prawdziwej, dużej elektrowni, stykać się z tymi codziennymi problemami związanymi z eksploatacją i organizacją pracy tak dużego zakładu. Spotkałem tu wielu dobrych ludzi i myślę, że nikt nie powie, że Figat robił rewolucję kadrową w elektrowni. Współpracowałem z pracownikami tego zakładu i tę współpracę oceniam dobrze. Spotkałem ludzi życzliwych, zaangażowanych i mówiąc szczerze chciałbym tu jeszcze wrócić i to niekoniecznie na stanowisko prezesa, bo po prostu tu jest dobra i ciekawa praca.

 

Jakie są Pana plany na przyszłość?

 

Jak wiadomo zostałem powołany na prezesa Polimexu-Mostostal, który był konsorcjantem przy budowie bloku 11 w elektrowni. Wygląda na to, że stałem się „ofiarą” własnego sukcesu i zostałem obdarzony kredytem zaufania, jeśli chodzi o branżę budowlaną i rozwój tego segmentu w Polimeksie. Jest to awans, ale i wyzwanie. I praca w Warszawie, a przecież w Kozienicach ułożyłem już sobie czas wolny, bo jest tu wiele możliwości jeśli chodzi o zajęcia rekreacyjne, czy sportowe. To miasto pod tym względem jest bardzo komfortowe, bo w Warszawie wszędzie jest daleko, wszędzie trzeba dojechać. Ale to są takie moje prywatne spostrzeżenia, a zawodowo czeka mnie tam bardzo ciężka praca, dogłębne poznanie branży, podejście do inwestycji energetycznych z punktu widzenia wykonawcy. Trudne i wielkie wyzwanie, lecz uważam, że jestem w stanie sobie z nim poradzić.

Skontaktuj się z autorem tekstu: KamZap
Facebook
Google
Wykop
Zgłoś
Wyślij
Drukuj
Komentowanie dozwolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników portalu.
AKTUALNOŚCI
WSZYSTKIE +
Muzeum Regionalne w Kozienicach im. prof. Tomasza Mikockiego zaprasza do udziału w warsztatach edukacyjny...
Fot. Komenda Wojewódzka Policji
Policjanci z Sekcji Poszukiwań i Identyfikacji Osób KWP zs. w Radomiu podtrzymują dobrą passę. Roz...
Umowę o dofinansowanie projektu podpisali Rafał Rajkowski członek zarządu województwa mazowieckiego (z prawej) oraz Jarosław Pawlik dyrektor szpitala w Kozienicach (w środku). Z lewej Andrzej Jung, starosta kozienicki. Fot. Urząd Marszałkowski
Dobre wiadomości dla mieszkańców powiatu kozienickiego i okolic. Już niebawem do szpitala w Kozien...
Fot. Kamil Zapora/A©Arpass
W poniedziałek 17 września odbył się IV diecezjalny dzień modlitwy o Beatyfikację sługi bożej Matki Kazim...

Kronika
Zobacz więcej

KONTO UŻYTKOWNIKA
WIĘCEJ +

Login:

Hasło:



Ostatnie komentarze
Zobacz więcej
Gmina Kozienice
Zobacz więcej
Powiat Kozienicki
Zobacz więcej
Garbatka-Letnisko
Zobacz więcej
MCSW
Zobacz więcej
WszystkoBlisko - sklep internetowy
PRZEJDŹ DO GALERII +
NA GÓRĘ STRONY +
Nasze serwisy:
Kategorie:
Informacje:
Reklama:
Gazeta Kozienice24 to niezależne media elektroniczne w Kozienicach - jako jedyni całodobowo informujemy o wydarzeniach w mieście i regionie. Dzięki rzetelności i szybkości w przekazywaniu informacji oraz przynależności do grupy medialnej każdego dnia odwiedza nas wiele tysięcy czytelników.

Kontakt z działem reklamy:
E-mail: reklama@arpass.pl lub tel: 500-304-413
facebook